pokój

w płonącym pokoju

nie ma klamek

okna spowija gęsta łuna

dymu złożonego z myśli

a światło wychodzi na spacer

bezpowrotnie

 

w płonącym pokoju

każda próba istnienia

zadaje ból oczom

które już od dawna

nie chcą widzieć świata

 

w płonącym pokoju

radości już dawno nie ma

smutek wdziera się siłą

w każdą część ciała

boli

i pali jak rozżarzony metal

 

w płonącym pokoju

gdzieś w kącie leżą

rozrzucone

popioły nadziei

rozdmuchane oddechem

pożaru cierpienia

 

w płonącym pokoju

mieszka pustka

czy to zawsze było jej imię

tej która teraz leży skulona na łóżku

w tym płonącym pokoju

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Sokrates 4 miesiące temu

    Przemawia i dobrze się czyta.

  • Asteria 4 miesiące temu

    Pokoje bez klamek, ale jednak można coś wyczuć, wychwycić przez dziurkę od klucza.

  • znak_zapytania 4 miesiące temu

    Bardzo ładny wiersz.

  • viola arvensis 4 miesiące temu

    Tu powtórzenia nadają dosadności i są potrzebne aby wszystko właściwie wybrzmiało.
    Bardzo dobry wiersz.

  • Hubert Marianowicz 4 miesiące temu

    Poruszający, tkliwy i piękny tekst. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania