Pokój przechodni

Zorza dystansu ponad biegunem bliskości.

Z mocnym postanowieniem poprawy.

 

Przeglądam archiwa snów - niech nikt nie pyta o epokę.

 

Trzeba podarować życiu jakiś portret pełen soczystej naiwności, kłamstw i histerii

Brzoskwiniowo-różowe płótna tańczą tanga i błagają o odpoczynek - od nadziei.

 

Najbardziej lubię brodatych mężczyzn w miniaturowych binoklach.

Lubię fakt, że dzielą nas epoki, a ich portrety są w lepszym stanie niż moje.

Niby smutno, że nigdy się nie spotkamy, a jednocześnie cieszę się, że nic im nie muszę udowadniać, choć wyczekująco popatrują...

 

Pożółkła kapituła, rozdział bez kartek.

 

Linieję, gubiąc po drodze pośpiech.

Zapominam o miłościach tkanych siłą babiego lata.

 

W jesieniach kocham to,

że zawsze kwitną liście:

kruchością i kolorem i tym,

że "my ludzie" też jesteśmy tacy:

zdobywamy szczyty, latamy na konferencje do Szanghaju,

a na drugi dzień umieramy zmieniając rolkę papieru w toalecie ...

 

Dusza powinna się mieścić w człowieku.

A człowiek nie powinien jej zatrzymywać.

Wsadzać w ramki, pudełka, kosze, bieliźniarki ...

 

Dusza jest jak cwany lis: wróci, gdy zapieje kogut.

Na stole Biblia.

 

Będzie padać.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania