Pokuta (proza bazowana na "(hymn) Smutno mi, Boże" Słowackiego)
Pięćset mil od domu, żem się znalazł. Unoszę głowę do nieboskłonu, a ten kłania mi się łaskawie – w błękicie przeplatanym chmurami przez słońce moczy mi twarz wilgocią. Ptaki co przebijają wspominki tęczy terkoczą jakby obrywano je ze skóry, wszak ładnie. Gdy głowę znów do ziemi, na kwiaty, trawy i wodę lśniącą obkręcam, to myślę, że szpetnie tu jednak.
Zachód mnie boli w duszę, bo ja nie stąd – to nie to słońce, mi się zdaje, to niebo zbyt jaskrawe, a woda lazurowa jakby ktoś chemii dodał. Pokutuję, teraz to mój plan. Przebacz, Boże. Bo mi smutno, a żeś dużo dał mi, nie tak, że mnie to nie cieszy. Zwyczajnie nie czuję ekstazy, a dziura zionie mi w piersi, tu motyle są szkarłatne, w porównaniu do naszych polskich zaś… szkaradne. Przykro mi, Boże, że mi smutno. Pokutuję.
Pięćset mil od domu, ja tu stoję. Pewnie więcej, nie potrzeba mi lamentów, a o to ciężko, gdy mój pociąg już odjechał. A dziś dzień te pociągi jednostronnie się kierują, a ja pięćset mil od domu. Mil, boś o kilometrach zapomniał.
Różnica nie tylko w odległości, a w polskim, który zrywa mi się z języka. Zęby spotykają wargi w nadziei na krew, lecz tu za dobrze mi, ta łódka nie przecieka, strumień nie rzeka nie rwie na boki, a ja chciałbym jedynie, najlepiej bez zwłoki, do kraju powrócić. By mówili mi artysta, bym widział dom stojący dumnie, by wiedzieli żem opuścił mój dom – by wiedzieli co ja czułem, gdy świst odjazdu powietrze przebijał.
Słyszę wciąż ten świst tego gwizdka. Pięćset mil od domu.
Boże, jestem sto, dwieście, trzysta, czterysta, Boże, jestem pięćset mil od domu. I smutno mi, Boże, a nic z tym zrobić nie mogę, bo na horyzoncie drzewa są mi nieznane, kwiaty o kolorach, które jedynie przykrość niosą.
Tak daleko, Boże, tak daleko nie wiem, czy zdołam wrócić do domu. Moi pobratymcy dalej są ode mnie jeszcze niż ja od ojczyzny. Zostało ich kilku na ziemiach. Walczą, krwią swoją o to, bym ja mógł pisać moją. Boję się, że jak wrócę nie znajdę już polaków, a szwabów, rosjanów, austriaków. Boję się, wtóry, że nie wrócę, a wolę wrócić do kraju złamanego niż jak tchórz zostać tu.
Więc taka moja pokuta, Boże. Żem się znalazł pięćset mil od domu i dlatego mi smutno, mój Boże. Namaluj mi polskę na niebie, bym miał co oglądać nocą. Pokutuję, Boże. Bo smutno mi. Przebacz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania