Połączeni chwilą
Poranna mgła zakrywa las,
Tak smętny jak deszczowy smak
A postać ma utkwiona w snach,
W których twój ruch daleki jak ptak na niebie
Ażeby bezgłos pochwycił wdech,
Objąłby ramieniem ten cichy szmer
Ulotniłby głos tak zapomniany,
Gdyby powiew wiatru zaistniał
Bo czas mija, pędzi, przyspiesza,
A nasza kreacja ustała jak rzeka
Gdyż serce zamarzło w ten chłodny dzień,
Jakby koniec nastał bez początku
Ale tam w głębiach iskry się tlą,
A nasze postacie w bezruchu tkwią
W pamięciach osadzone jak głazy,
Bez ruchu, bez głosu — jednak razem
A wskazówki do przodu brną,
Gdy odruch staje się obcy
A połączenie zostaje, lecz ruch
Wciąż pozostaje ,,Uśpiony,,
(Czy uwydatni się?)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania