Poleciałem - Grzegory
Wybiła godzina zerowa i zero kontaktu. Wpadałem w panikę i traciłem kontrolę. A co, jeśli stanę się warzywem? Pamiętałem wejście do kabiny i głos Franka Sinatry – „Zabierz mnie na księżyc”.
Za dużo whiskey i musiało się tak skończyć. Przypominałem sobie moment schylenia, by podnieść butelkę z żelem... i trafiłem w pustkę.
Jak lot na księżyc; kiedy zderzają się ze sobą dwa silne magnesy i napotykają opór. Ślizgają się jak ryby przed wypatroszeniem; jak trwanie w wiecznym poślizgu – taka kolej magnetyczna.
Jestem pieprzonym dupkiem. Nie oparłem się mocno. Leciałem bez dotykania czegokolwiek. Ja pierdolę! Spadałem po linii prostej. Pewnie wiele kości uległo złamaniu. Powstały czarne dziury. Mnóstwo kilogramów runęło w przepaść w jednakowym czasie. Mgnienie oka jak utrata dziewictwa. Trafiłem o posadzkę i ryknąłem z bólu. Leżałem na plecach, a strumień wody uderzał o moje łydki. Penis wskazywał kwadrans po drugiej.
Żuchwę wypełnił bełkot niezrozumiałych słów... pozostał już na resztę życia razem z chichotem losu.
Komentarze (11)
Bladego pojęcia nie mam kto to napisał, ale stawiam na maroka :)
Ciekawy obraz ludzkiej słabości. Jesteśmy marnym pyłem i wystarczy moment by stać pustką. Smutne.
Kto napisał? Może rzeczywiście Marok. A może Kocwiaczek? ?
Jest i surrealizm, i humor, i mrok. Myślę, że autorem może być Marok, Fanthomas albo Florian Konrad.
Stawiam na............ Shoguna?
To możs być każdy nawet Kociwiaczek.
Pozdrawiam
Dobry wyraj hihihi Marok
Grzesiek lata, ale to za proste byłoby... Pasja?
Grzegory?
Kurcze, tutaj albo pasja albo Akwadar haha
Postawie na Akwadara ?
Kocwiaczek
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania