poległe rękopisy
cóż z tego że życie otwarte jest
na oścież skoro ból
okazał się być silniejszy
od milczenia
co z tego że czas wyłamał sobie
sekundnik żeby wolniej płynąć
po drugiej stronie jutra
czeka zmęczony prorok
jego usta złożone do modlitwy
wypowiadają nieznane nikomu myśli
obce przyrzeczenia
nieznajome ciała
z wydrążonym wnętrzem
pierwszy lepszy krok
będzie powrotem do człowieczeństwa
odrodzeniem się najbliższej gwiazdy
czarnej z miłości do słońca
powracam choć przejezdny strach
napisał moim sercem
kolejny zbawiony poemat
choć świt próbuje wskrzesić
poległe rękopisy
odrodził się w nas przypadkowy włóczęga
jego stopy wiodą za krawędź
niedomkniętych ust
zanim staniesz się wiecznością
podaruj mi krztynę swojego snu
Komentarze (1)
Dałem 5. Chociaż za dużo takich oczywistości. Lubię twoje pisanie. Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania