Polska rzeczywistość
Zapadł już ten rodzaj ciszy.
Każdy wreszcie to usłyszy.
Andrzej pędził bimber w sieni
I brał forsę do kieszeni.
Zdzisław siedział w swej komórce.
Podkablował przyjaciółce.
Ona donos też zrobiła.
Sprawa już w skarbówce była.
Andrzej, żeby nie być dłużny,
Kupił bagaż mu podróżny
I wyłożył go bombami.
- Niechaj miłość będzie z nami.
Ciągle wiedli kłótnie, spory.
Całe ranki i wieczory.
A policja zgodna była
I do pudła ich wsadziła.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania