Pomidorowa

Marcin był od urodzenia ciekawskim dzieckiem i lubił pomagać w kuchni. Pewnego dnia, gdy jego matka Grażyna była w pracy, a jego ojciec Janusz spał na kanapie po wypiciu kilku piw, Marcin postanowił ugotować zupę pomidorową dla całej rodziny. Wziął garnek, napełnił go wodą i postawił na palniku. Następnie dodał koncentrat pomidorowy, sól, pieprz i trochę cukru. Zupę trzeba było jeszcze zagotować i dodać makaron.

 

Marcin czekał cierpliwie, aż zupa się zagotuje, sprawdzając co jakiś czas temperaturę palcem. Gdy zobaczył, że na powierzchni zupy pojawiają się bąbelki, postanowił spróbować jej łyżką. Zdjął garnek z palnika i przechylił go lekko w swoją stronę. Niestety, nie pomyślał o tym, że garnek był ciężki i nie miał pewnego chwytu. Garnek wyślizgnął mu się z ręki i cała gorąca zupa wylała się na niego.

 

Marcin poczuł straszny ból i krzyknął z przerażenia. Jego twarz, szyja i klatka piersiowa były poparzone czerwoną cieczą. Płacząc pobiegł do łazienki i odkręcił kran z zimną wodą. Próbował schładzać swoje rany, ale to nie pomagało. Bolało go coraz bardziej.

 

Jego krzyk obudził jego ojca Janusza, który podniósł się z kanapy i poszedł do kuchni. Gdy zobaczył bałagan na podłodze i pusty garnek, wpadł w szał. Nie przejmował się stanem syna, tylko zaczął go wyzywać i bić. Mówił mu, że jest głupi, niezdarny i że zmarnował jedzenie.

 

Marcin próbował się bronić i tłumaczyć, ale jego ojciec nie słuchał. Bił go tak mocno, że Marcin stracił przytomność. Jego matka Grażyna wróciła do domu dopiero wieczorem i znalazła syna leżącego bez ruchu w łazience. Zadzwoniła po pogotowie i policję.

 

Marcin trafił do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili, że ma oparzenia drugiego stopnia oraz złamane żebra. Musiał przejść kilka operacji plastycznych i rehabilitacji. Jego ojciec Janusz został aresztowany i oskarżony o znęcanie się nad rodziną. Jego matka Grażyna rozwiodła się z nim i postanowiła opiekować się synem.

 

Marcin potrzebował dużo czasu i wsparcia, aby wyzdrowieć fizycznie i psychicznie. Miał traumę związaną z gotowaniem i ogniem. Nie chciał już nigdy jeść zupy pomidorowej ani patrzeć na garnek. Miał też problemy ze szkołą i rówieśnikami, którzy wyśmiewali go z powodu jego blizn.

 

Jednak Marcin nie poddał się i starał się pokonać swoje lęki. Znalazł nowych przyjaciół, którzy akceptowali go takim, jakim jest. Zaczął uczęszczać na terapię i uczyć się radzenia sobie ze stresem. Odkrył też swoją pasję do rysowania i malowania. Za pomocą kredki i pędzla wyrażał swoje uczucia i marzenia.

 

Marcin nie zapomniał nigdy o tym, co się stało, ale nauczył się z tym żyć. Nie nienawidził swojego ojca, ale też nie chciał go widzieć. Kochał swoją matkę i był jej wdzięczny za to, że była przy nim. Wierzył, że mimo wszystko ma szansę na szczęśliwe życie.

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Amnezja Wsteczna 5 dni temu
    To brzmi bardziej jak streszczenie opowiadania niż opowiadanie. Brak jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego. Poza tym opisywanie zupy słowami "czerwona ciecz" brzmi źle. To bardzo popularny zabieg w celu uniknięcia powtórzenia, ale lepiej już powtórzyć słowo, niż uciekać się do takich niepoważnych określeń. Daję za to 3, bo technicznie jest na poziomie (pomijając pomniejsze błędy), ale poza tym "ani to grzeje, ani ziębi".
  • Marian 5 dni temu
    Zgadzam się z Amnezją.
    "Nie nienawidził" -> Nienawidził"
  • zsrrknight 5 dni temu
    było lanie (pasem), a na bonus oparzenia zupą. Jestem usatysfakcjonowany
  • Zewediach 5 dni temu
    dzięki, cieszę się :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania