Blok
Powoli uniósł ciężkie powieki…
Przykryty białymi chmurami z pościeli.
Gładkie ściany, pastelowe.
Na nich obrazy — jak ptaki.
Latały mu w zrenicach odbiciem
w wielkiej plazmie,
wiszącej pod sufitem.
Doszedł do niego głos:
— Co ty tutaj robisz?
Ujrzał nad sobą sąsiada.
A w progu — dwie dziewczynki,
które tuliła matka.
Zerwał się z łóżka:
— O kurwa… pomyliłem mieszkania!
Przepraszam bardzo…
Już spierdalam.
Wrócił do siebie.
Na kanapie zamruczał:
— ale odjebałem.
Komentarze (12)
Oddaję koment z dupy.
A jaka to różnica?
*dziekuje na sram*
Bo z dupy probujesz jeszcze cos wywleść
Gówno frytki czekolada
Tkors Spoko, ulżyj sobie jeszcze...
Nigdy nie wiadomo co z człowieka wylezie... szok!
Więc szokuj sie na dobre . Miłego Roku
Bardzo Cię przeprszam
Pozwól że zniże czoło.
Tkors, dzięki. :)
Wianeczek ,ulżyło mi, pozdrawiam serdecznie.
Tkors Wzajemnie :)
Tyle razy tu wracam, że czas napisać o utworze. Zdarzyło mi się otwierać sąsiadów drzwi drugi dzień po przeprowadzce, nie ta klatka. A mój wujek wszedł do sąsiadów i go pies pogonił. 😆
Ciekawe czy to było na fakcie.
Historia, którą opisałem, była oparta na fakcie, lecz dotyczyła mojego ziomka. Sam miałem podobną sytuację: kupiłem psa, a po trzech tygodniach, prowadząc mnie na klatce schodowej na czwarte piętro, gdzie mieszkam, pies zahaczył o drzwi na trzecim piętrze po tej samej stronie, gdzie mieszkamy. Stojąc przed tymi drzwiami, odruchowo wyciągnąłem klucze i próbowałem otworzyć mieszkanie mojego sąsiada. Sąsiad po drugiej stronie również był zdziwiony.
Aczkolwiek to nie dorównuje cielesności w wierszu któryym napisałem
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania