Poniekąd

Poniekąd. A jest to odcinek długości mnie więcej trzech czwartych niewypowiedzianego słowa. Natomiast jedna czwarta jest już w pełni wypowiedziana, uformowana w postaci zwerbalizowanej myśli. Jednak ten moment, w którym następuje pełna krystalizacja okazuje się lękowym porażeniem nerwów aparatu mowy. Następuje to zgodnie z mechanizmem indukcji znaczeń, który, naznaczony pewnym, osobliwym echem skojarzeń i uczuć, wykazuje nieustanną aktywność w obszarze paranoicznym osobowości.

 

Z tego tytułu ćwierć słowa, które się wykluło i pragnie rozłożyć skrzydła, okazuje się głową ptaka, którego część dalsza to tułów dżdżownicy z wyraźnym pierścieniem, który należy do Saturna. Zatem, gdy już wypełza ta ptako-dżdżownica, cała postać ćwierć słowa ukazuje naturę jestestwa ów stworzenia. Organizmy, z których jeden jest antagonistą i w świecie dżdżownic drapieżnikiem, częściowo staje się swoją ofiarą. Tak działa często słowo, które pragnie opuścić usta, stać się formą ekspresji lub wyrażeniem myśli lub stanu, jednak, gdy tylko następuje proces krystalizacji, słowo jest drapieżnikiem i ofiarą własnych łowów.

 

Dlatego cała komunikacja ludzka przebiega wyłącznie poniekąd. Nigdy dokądś lub skądś, ale zawsze formuje się pomiędzy. Pomiędzy dwojgiem ludzi, pomiędzy samotnym człowiekiem, pomiędzy myślą a uczuciem, pomiędzy wydarzeniami, pomiędzy wersami. Komunikacja zawsze przebiega pomiędzy, nawet, jeśli można odnieść wrażenie, iż jest w trakcie, będzie to mylna interpretacja wynikająca z aktywnego udziału w samym akcie komunikacji. Pomiędzy staje się zwątpieniem i zawieszeniem osądu, a jednocześnie natychmiastowym przymusem jego wygłoszenia.

 

Ponieważ pomiędzy jest między obrazem a rozumieniem, między bodźcem a doznaniem, pomiędzy to niewielka szczelina, w którą pragnie wejść umysł, ale jest na tyle wąska, iż nie mieści się w niej człowieka. A jest to byt wyposażony w ogromną ilość przedmiotów, których nie próbuje nawet zostawić. Patrzy troskliwie, a to na stare krzesło, na którym w dzieciństwie odrabiał lekcje, a to na koszulę, w której zdawał egzamin ustny z polskiego, a to na piórnik, a to na prawo jazdy, a to na toster, który tak lubi. Patrzy tak na wszystko i nie umie od tych rzeczy odejść, bo człowiek jest w każdej z tych rzeczy, dlatego one żyją, chociaż dla kogoś, kto sam ich nie poznał, nie zapragnął, nie doświadczył lub komu nie były świadkiem istotnych wydarzeń, wydają się martwym przedmiotem. Jednak, ich żywość nie polega wcale na tym, że potrafią się ruszać, czy przejawiają funkcje życiowe, ich żywość jest wynikiem tego, że posiadają swoją historię.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania