Popas

Nademną niebo

W różach matowych

A pod nim wiatr tańcuje

Z czerwienią drogi

Wywija tumani

Wygwizduje mi do ucha

Swoją wolność

Na tym pustkowiu

Od tysięcy lat niezmiennym

Jak gdyby nigdy nic

A przecież.....

Horyzont faluje sinusoidą wzgórz

Spod przymkniętej pwieki

Szybuję nad nim myślami

Obezwładniony

Poezją tego majestatu

To miejsce bez nazwy

Wibruje radością istnienia

Atom w klepsydrze czasu

Tu i teraz.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Gramatyk

    "Nade mną" piszemy rozdzielnie.
    Uciekło gdzieś "o" w słowie "powieki".

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania