Poprawione Stowarzyszenie umarłych poetów

Gosia, czytelniczka pierwszego kontaktu

z otwartym przedsionkiem serca,

napisała w niejawnej recenzji,

że niektóre moje wiersze są wymagające

jak cielista bielizna.

Powinna je sobie dawkować, maksymalnie trzy na tydzień.

 

Większość zadowala nadtrawiona treść symboliki

albo łatwiejsza fantastyka integrowana z synestezją.

 

Chciałem pod swoimi wierszami niczym szpargały

dorysowywać szlaczki dla nieumiejących czytać.

Tytuł z okładki : Przeciąganie kipu.

Schnące na sznurze pranie i zwłóczyny pościeli

z uchwyconym łopotem, byłoby metaforą.

 

Scenografka, pani fotograf tej ekspozycji,

uporała się z kolejnym wierszem o tym,

jak próbuje stanąć na drugim stopniu schodów

tajemniczego strychu dawnej dziewczynki.

Średnia ocena: 1.4  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Jurr wczoraj o 22:00

    Zabawa słowami. Ok.

  • Grain 3 godz. temu

    dzieki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania