Pora otworzyć oczy na jesień

a deszcz nadal pada

 

obmywa drzewa z lata

żeby rozmiękczyć wyschnięte

od słońca liście

 

złote stopią się z każdą kamienicą

na tej ulicy

gdzie nawet wszędobylskie koty

mają rude ogony

 

na małym ganku

skrzypią najmniejsze kroki

kiedy drewniane drzwi

przeganiają ostatnie muchy

 

słoneczny promień

przycupnął gdzieś za framugą

ziewając strąca z pajęczyn

drobinki kurzu

 

do lata jest ciągle daleko

 

pora otulić się wietrzną peleryną

 

między kroplami deszczu

suszą się zaspane źdźbła traw

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania