(Po)rachunki

nigdy nie byłam dobra z matematyki

szkoła podstawowa zaliczona dzięki korepetycjom

nie zapamiętałam z jaką szybkością

jechałeś z miasta A do B czy do mojej wioski

 

nie liczyłam rzeczy które zostawiłeś

choć wiem że to duże łóżko nas rozdzieliło

w pamięci zapach potu i głośne skrzypienia

tak było codziennie małżeństwo przecież dawało

furtkę na bycie poddaną

już tam nie śpię

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Trzy Cztery 26.06.2021
    Nieźle. Pomysł z matematyką i liczeniem, rozliczaniem dobrze zrealizowany w kontekście tematu.
    Natomiast to, że czytelnika zastanawia ta ironia w patrzeniu bohaterki wiersza na siebie, taką twardą, w lustrze - to dobrze.
    Bo co znaczy, gdy kobieta patrzy na siebie 'taką całą całkiem", "z ironicznym uśmiechem"?
    To zależy, co widzi w sobie "całej całkiem".
    Smutne bardzo.
  • Nuria 26.06.2021
    O ! Ten wiersz bardzo na TAK.
    Nawet jesli to całkowita fikcja literacka, robi wrażenie.
  • Grain 27.06.2021
    Patrzą się w lustro te gały, które wolą nie widzieć tych oczu, które nie widziały, co i dlaczęgo to brały. Kiedyś pewna fizyczka tłumaczyła mi, że całka z e do potęgi x, równa się x, a czasem zero. I wale nie jest twarda. Lustro tak, wszystko przez nie przeleci.
    W tekście nie ma ani jednej frazy rodzynkopodobnej.
  • JamCi 27.06.2021
    Dobre.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania