(Po)rachunki
nigdy nie byłam dobra z matematyki
szkoła podstawowa zaliczona dzięki korepetycjom
nie zapamiętałam z jaką szybkością
jechałeś z miasta A do B czy do mojej wioski
nie liczyłam rzeczy które zostawiłeś
choć wiem że to duże łóżko nas rozdzieliło
w pamięci zapach potu i głośne skrzypienia
tak było codziennie małżeństwo przecież dawało
furtkę na bycie poddaną
już tam nie śpię
Komentarze (4)
Natomiast to, że czytelnika zastanawia ta ironia w patrzeniu bohaterki wiersza na siebie, taką twardą, w lustrze - to dobrze.
Bo co znaczy, gdy kobieta patrzy na siebie 'taką całą całkiem", "z ironicznym uśmiechem"?
To zależy, co widzi w sobie "całej całkiem".
Smutne bardzo.
Nawet jesli to całkowita fikcja literacka, robi wrażenie.
W tekście nie ma ani jednej frazy rodzynkopodobnej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania