poranek
razem z westchnieniem
trawa rozkłada swoje dywany
roluje miękkie źdźbła zachęcając do odpoczynku
siadamy zwijając czas w miękkie godziny
sekundy przysiadły gdzieś na brzegu bławatka
liczą pszczoły
splecione palce zanurzone w wonnym morzu
kaczeńców
po cichu szukają czterolistnej koniczyny
oddam ci
przestraszoną
obudzona szeptami
kiedy szyja pachniała w koniczynie
Komentarze (8)
Takich miejsc z morzem kaczeńców już chyba nie ma. Wiersz o pięknym nastroju budzącej się do życia łąki- 5
Tak mi się skojarzyło 😉dziękuję😀
Ładnie
Dzięki!😀
Bardzo nastrojowo. Delikatnie, lekko, tak by nic nie zniszczyć i nie stracić z tych chwil. Naprawdę ładnie :)
namalowalo mi się słowem 😀dzięki wielkie! Pozdrawiam😀
Bernadetta12345 - ładny to obraz 😎
Jimmy 😉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania