Poranek

Rano znalazłam pod filiżanką kawy nowy fragment wszechświata.

 

Musiał odpaść w nocy.

 

Przykleiłam go między skrzydłokwiat a zegar,

żeby nie czuł się samotny.

Potem przez godzinę przekładałam światło z miejsca na miejsce,

bo uparło się siedzieć tam,

gdzie nie powinno.

 

W moim domu przedmioty mają swoje zdanie.

 

Nawet spokój ma swoje kapcie,

które często piorę.

 

Krzesła są pamiętliwe,

a lustra hodują drugie dna.

 

Kolory rozmnażają się po cichu,

gdy nikt nie patrzy.

 

Dlatego zostawiam im przestrzeń.

 

Nigdy nie wiadomo,

który z nich pewnego dnia

nauczy dym latać.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Shira godzinę temu

    zaprosiłaś mnie do refleksji. Udany wiersz z zaskakującą
    puentą. Gratuluję utworu.5 i serdecznośi

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania