Poranek (krypta)
Witek, wszytko w porządku?
Leżysz w bezruchu, sam po ciemku
Kurde ty jesteś nieprzytomny
Obudź się! Nie bądź taki samotny
Mam dość tego wszystkiego
Patrzę na innych gubię swe ego
Kim jestem? Wielki gatsby, może quebo
Nie no, coś mi znowu w głowę walnęło
Szkoła siłka wolontariat
Nauka dom i proletariat
Pracy nigdy zaprzestawać
Zawsze całość z siebie dawać
Wstaje rano biorę panadol
Otwieram oczy, razi mnie światło
Marzę o tym by tylko zgasło
Marzę by jak ono zgasnąć
Witam się ze zmęczeniem i kawą
Suchą kromkę pokrywa masło
Każdy dzień tą samą kalką
Kolejny dzień to samo bagno
Przetrwać tylko następny dzień
W którym widzę tylko swój cień
Będę mówić że wszystko okej
Choć mam wrażenie że świat to sen
Tracę poczucie rzeczywistości
Nie planuje swojej przyszłości
Myślę gdzie spoczną me kości
Nie odczuwam już przyjemności
Czas przemija niby wiatr
Już mam dosyć waszych mantr
Setki minęło z kalendarza dat
A ja obijam się o każdy kant
Kwiatek na parapecie zwiędnął
Staram się unikać złego
Życia nie zbuduje jak Lego
To tylko życie, nie opisy Dantego
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania