Poranna kawa zmartwychwstawa

Rano kawa, świat jak w dymie,

coś mnie niesie, sam już nie wiem —

czy to życie, czy to sen,

byle do wieczora… hej.

Miasto mruczy, asfalt parzy,

każdy biegnie, każdy marzy,

a ja stoję, patrzę w bok —

może dziś nie zrobię kroku.

Radio krzyczy, ktoś coś bredzi,

prawda siedzi, cicho siedzi,

w kubku stygnie reszta dnia —

reszta jakoś… sama trwa.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania