Poranne

Obudziłem się o 5, z samego rana, skoro świt. Niektórzy jeszcze nie śpią, inni już. Brama zdaje się zapraszać, by spojrzeć na ulicę, powąchać spaliny. Nim będzie parno, można usłyszeć ptaka lub szumu drzewa.

 

Z nieczynną Żabką walczą desperaci albo to głód doskwiera, w sumie na jedno wychodzi. Palę na spokojnie szluga, nim cała machina świata ruszy, ruszają pierwsze trybiki w trasę, a inne nigdy jej nie kończą. Portfel ostatnio puchnie i jakoś trudniej wmówić sobie, że warto tworzyć sztukę. Zresztą nie warto. Wszystko to wymysły lub przechwałki. Zresztą, jak się za dnia orobię, wieczorem nie mam nawet siły myśleć i to też jest sztuka.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania