„Porfirogeneta II: Pieśń Sefory”

Uchwyć mnie pod ramię, pod rękę mnie trzymaj,

Ukryj pod swym płaszczem, prowadź suchą w morzu,

Ujmij, a nie zaginę!

Przepasz jak pektorał, wokół serca przepasz,

Przeprowadź pustynią, aż do pól Szaronu,

Przesadź tam, jak winorośl!

Wyniosłeś miedź węża ponad miedź pustyni,

Wylałeś krew na drzwi, paschę wszem dzieliłeś,

Wymów teraz me imię!

Niech otrę twe stopy, kasją Ci je otrę,

Niech mirrą umyję; święta ziem, gdzie stoją –

Nie po mnie powróciły?

 

Niewiasty pomnij swej ufnej, bo za Szeol po mnie sięgniesz!

 

Wołasz mnie cenną, bo oczy jak migdał,

Włosy niby chamsin, jak jagnięcia skóra

Włożona aż na biodra.

Cedrowe me lica, słodkie usta bardzo,

Sederowe szeptem, twoich dotykając.

Senne spojrzenie – Hyzop!

Dziecię Hebrajczyka, choć z obcych przybrana,

Dziedzicząca z wolnej, z żony prawowitej,

Dzięki tobie wybrana.

Wejdź więc do ogrodu, wejdź na moje pola,

Weź święte kadzidła, bo jak dym me łono,

Wnieś do siebie jak arkę!

 

Wezwałeś mnie całkiem obcą, sama byłam w obcym kraju.

 

Na szczycie Horebu, w ogniu i trzęsieniu,

Naszemu ludowi wyłożyłeś Prawo,

Namiot wśród nas rozbiłeś.

Ja pamiętam jednak, gdy przyszedłeś do mnie,

Jak zaranny powiew, w ciszy Cię poznałam,

Jawnie wziąłeś w obronę.

Czy nie twoje imię – wyjmujący z wody?

Czy nie twoja liczba – dniami królowania?

Czy nie zwiesz się Zrodzony?

Jeżeliś mnie schwytał, jak ptaka Madianu –

Jestem zatem twoja – welon mam z zoharu;

Jesteś, który jesteś mój!

 

Jeśli nie ujrzę twej ziemi, to zasnę, byle przy tobie…

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania