Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Pornografia
Przez długi czas byłem w dołku. Wszystko zmieniło się w momencie, w którym spotkałem Wiktorię. Poznaliśmy się na urodzinach mojego kolegi Marcina. Szczupła i wysportowana blondynka. Inteligentna, oczytana i z poczuciem humoru. Oboje interesowaliśmy się literaturą. Na tamtej imprezie rozmawialiśmy sporo o książkach i naszych ulubionych autorach. Stwierdziłem, że zaproszę ją na kawę. Zgodziła się. Byłem przeszczęśliwy. Moje życie nabrało niezwykłych barw. Spotkaliśmy się raz. Później drugi. Zacząłem w myślach układać naszą wspólną przyszłość. Zastanawiałem się, gdzie mogę zaprosić ją na kolejne spotkanie. Właśnie wtedy dostałem wiadomość od Marcina. Wspólnie z kilkoma innymi znajomymi planują wyjazd do domku na majówkę. Napisał mi, że Wiktoria też tam będzie. Pomyślałem, że los znowu się do mnie uśmiechnął. Na tym wyjeździe. Tam będzie mój pierwszy raz. I to jeszcze z tą cudowną dziewczyną.
Odliczałem dni do wyjazdu. Pojawiło się ciepłe, wiosenne słońce. Wszystko wokół budziło się do życia. Nastał dzień wyjazdu. Marcin podjechał po mnie samochodem. Wpakowałem torbę do bagażnika, wsiadłem i przywitałem się ze wszystkimi. On kierował, obok niego siedziała jego dziewczyna, z tyłu jakiś otyły chłopak. Nazywał się Bogdan. Okazał się studentem filozofii. Od razu go polubiłem. Przejażdżka trwała dwie godziny i mieliśmy okazję trochę pogadać. Zapytałem go o jego ulubionych filozofów. Wymienił Kierkegaarda, Nietzschego i Sartre’a. Spodobał mi się taki wybór. Nie przeczytałem żadnej książki tych autorów, ale lubię niektóre ich cytaty. Szczególnie Kierkegaarda. Później rozmawialiśmy jeszcze trochę o literaturze i kinie. Dojechaliśmy na miejsce. Byliśmy zakwaterowani w niewielkim domku. Mieliśmy wspólną kuchnię i salon. Pokoje były jedno- albo dwuosobowe. Na miejscu czekała już Wiktoria i jej koleżanka.
– Cześć – powiedziałem do Wiktorii i ją przytuliłem.
– Cześć – odpowiedziała z uśmiechem. – Jak się masz?
– Dobrze, wszystko w porządku. Ładnie tutaj. Pójdę zająć jakiś pokój.
– Jasne, wybierz który ci się podoba.
Wszedłem do pierwszego pokoju, rozejrzałem się i położyłem swoje rzeczy na łóżku. Był to pokój jednoosobowy. Wiktoria miała pokój razem ze swoją koleżanką. Włożyłem swoje rzeczy do szafy, przebrałem się i poszedłem do salonu. Rozmawiałem chwilę z Wiktorią. Ktoś zaproponował grę w karty. Zaczęliśmy grać całą grupą. Pod domek podjechał jakiś samochód. Przyjechali znajomi Marcina. Przestaliśmy grać. Na korytarz wtłoczyło się kilka osób i zrobiło się zamieszanie.
– Siema! – ktoś krzyknął.
– Siemano, siemano! – odpowiedział Marcin.
Wstałem, żeby przywitać się z nowymi osobami.
– Siema – wysoki i umięśniony chłopak podał mi rękę. – Andrzej – przedstawił się.
– Cześć, jestem Marek – odpowiedziałem.
Andrzej chodził szybko po pomieszczeniach i rozglądał się.
– Kurwa, jaki luksus! – wszedł do salonu. Następnie szybko wbiegł na taras. – Ja pierdolę, macie tutaj nawet jacuzzi i saunę! Nie mówiłeś, Marcin, że tu jest tak zajebiście!
Wiktoria zachichotała.
– Tutaj się wpierdolę – Andrzej wszedł do pierwszego lepszego pokoju, rzucił swoje rzeczy na łóżko i wrócił do salonu. – Co wy, kurwa, w karty gracie? No nie, trzeba trochę rozkręcić tę imprezę.
Andrzej zaczął wnosić do pokoju wielki głośnik.
– Endrju, na ciebie zawsze można liczyć! – powiedział Sebastian, kolega Andrzeja.
– No kurwa.
– Co pijecie? – zapytał nas Andrzej. – Sebka pojebało i kupił osiem litrów wódki.
– Przy zakupie czterech litrów kolejne cztery były gratis. Ciężko było z tego nie skorzystać – odpowiedział Sebastian z głupim uśmiechem.
– He, he, dobry wariacik z ciebie. Otwieraj tę wódę, Sebek.
Nie byłem w stanie znieść obecności Andrzeja. Musiałem jak najszybciej oddalić się od tego człowieka. Wiktoria ciągle rozmawiała z koleżankami. Szukałem momentu, żeby bardziej się do niej zbliżyć, ale jakoś nie było okazji. Pomyślałem, że to jeszcze młoda godzina. Później na pewno wszystko się ułoży. Zacząłem szukać Bogdana, żeby zamienić z nim parę słów. Siedział sam w pokoju i przeglądał coś w telefonie. Otworzyłem nam po piwie i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili do pokoju wpadł Andrzej.
– Kurwa, co wy tutaj tak sami siedzicie i zamulacie? Chodźcie do nas! – krzyknął i machnął do nas ręką.
Wszyscy siedzieli w salonie i rozmawiali. Z głośników leciała głośna, popowa muzyka. Usiadłem na rogu kanapy. Wiktoria siedziała na drugiej kanapie i rozmawiała z koleżankami. Impreza powoli się rozkręcała. Niektóre osoby zaczęły tańczyć. Wiktoria również. Podszedłem do niej i chwilę tańczyliśmy. Następnie musiała coś załatwić i wróciła do koleżanek. Niektórzy byli już mocno wstawieni. Podszedł do mnie Marcin.
– Marek, dawaj z nami do jacuzzi! Woda jest idealna.
Chwilę później siedziałem w jacuzzi, piłem piwo i czułem się bardzo dobrze.
– Szukam chętnych do sauny! – ktoś krzyknął. – Ale jest jeden warunek. Wejście tylko nago. Ręczniki i stroje kąpielowe są zabronione!
Wszyscy zaczęli się śmiać. Po pewnym czasie kilka osób zaczęło się rozbierać. Wiktoria również. Serce zaczęło mi szybciej bić. Zdjęła bluzkę i spodnie. Miała doskonałą figurę. Widać było, że regularnie ćwiczyła. Zdjęła biustonosz, zakryła piersi. Następnie ściągnęła majteczki. Zakręciło mi się w głowie. Miała jędrne pośladki i gładką skórę.
– Ej, nie patrzcie! – roześmiała się i pobiegła do sauny.
Siedziałem w jacuzzi i obserwowałem wszystko z wielkim podnieceniem. Wiedziałem, że zapamiętam ten widok do końca życia. Wiktoria była zjawiskowa. Onieśmielała mnie. Musiałem dodać sobie odwagi i wypić jeszcze jedno piwo. Zauważyłem, że Andrzej zaczyna się koło niej kręcić coraz bardziej. Musiałem na chwilę zmienić otoczenie. Poszedłem do studenta filozofii, który siedział przy stole i rozmawiał z kolegą Marcina. Dobrze się rozmawiało, ale muzyka była zbyt głośna. Byłem coraz bardziej zmęczony tym hałasem. Obserwowałem, jak na parkiecie Andrzej tańczy z Wiktorią. Postanowiłem iść na chwilę do swojego pokoju i odpocząć. Położyłem się na chwilę do łóżka i zasnąłem.
Obudziły mnie jakieś odgłosy za ścianą. Nie wiem, która była godzina. Jakieś śmiechy. Coś się przewróciło. Cisza. Następnie jakieś jęki. To była Wiktoria. Jęki były coraz głośniejsze.
– Aaa, aaa, aaa – jęczała Wiktoria.
– Aaa, o kurwa, dobra jesteś – usłyszałem głos Andrzeja.
Zalała mnie fala smutku zmieszana z rozczarowaniem i podnieceniem. Tej nocy nie mogłem zmrużyć oka. Zasnąłem dopiero nad ranem. Wstałem późnym popołudniem. Byłem zrezygnowany. Ubrałem się i poszedłem do kuchni zrobić sobie kawę. Zatrzymałem się przed drzwiami. Usłyszałem, że w pomieszczeniu jest Andrzej i rozmawia z kolegą.
– Miałem wiele dziewczyn, ale takiej ciasnej cipki jeszcze nie posuwałem – mówił Andrzej z entuzjazmem. – Człowieku, co to jest za wariatka. Bierze tabletki, więc mogłem jechać bez gumy. Dwa razy się w niej spuściłem. Ciągle było jej mało. Za trzecim razem spuściłem się jej do ust. Połknęła i podziękowała. Dzisiaj liczę na powtórkę. Może weźmiemy ją na dwa baty? Myślę, że mogłoby się jej spodobać.
– Co ty, pojebało cię? Ania by mnie zabiła – odpowiedział kolega Andrzeja.
– No dobra, jak sobie chcesz.
Stałem na korytarzu. Zastygłem bez ruchu. Byłem jak słup soli. Andrzej wyszedł z kuchni i przeszedł koło mnie.
– Trzeba ruchać i się nie przejmować – Andrzej klepnął mnie w plecy i poszedł dalej.
W tym momencie miałem ochotę uderzyć go w twarz. Nie zrobiłem tego. On był już piętro niżej, a ja dalej tam stałem. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Przywitałem się z osobami, które już wstały. Piłem kawę. Krzątałem się po domku bez celu. Zatrzymałem się przy pokoju Wiktorii. Usłyszałem, że rozmawiała z koleżanką. Przyłożyłem ucho do drzwi i nasłuchiwałem.
– Stara, co ty wczoraj odwaliłaś z tym Andrzejem? – zapytała koleżanka Wiktorii.
– Sama nie wiem. Jakoś tak wyszło – Wiktoria się zaśmiała.
– I jak było? – zapytała z zaciekawieniem koleżanka Wiktorii.
– Jest hojnie obdarzony… – zachichotała Wiktoria. – Moja cipka chyba nie była gotowa na takie atrakcje. Jak ściągnął spodnie, to pomyślałam „no way!”.
– Ale jednak się zmieścił? – zaśmiała się koleżanka Wiktorii.
– Byłam bardzo mokra, więc musiał się zmieścić – odpowiedziała Wiktoria.
– Podejrzewam, że wszyscy was słyszeli. Mam nadzieję, że nie chcesz tego powtórzyć. To totalny drań. Pamiętasz, co mówiła Justyna?
– Tak, wiem, ale to była jednorazowa akcja. Już o nim zapomniałam.
Usłyszałem, że dziewczyny idą w kierunku drzwi. Szybko stamtąd uciekłem. Mijały kolejne godziny. Siedzieliśmy w salonie tak samo jak wczoraj, ale nic nie było już takie samo. Czułem, jak ogarnia mnie coraz większy mrok. Miałem zamiar upić się tej nocy do nieprzytomności i zapomnieć o tym wszystkim. Nie miałem już swojego alkoholu. Zabrałem tylko trzy piwa. Podszedłem do Sebastiana.
– Poczęstujesz mnie odrobiną wódki?
– Jasne, stary! – Sebastian nalał mi kieliszek.
Wypiłem bez słowa.
– Taki milczek jesteś, nic nie mówisz, ale widzę, że jest z ciebie równy gość! – Sebastian polał mi następny kieliszek.
Siedzieliśmy tak razem i piliśmy. Nasze rozmowy były powierzchowne i nijakie. Mój towarzysz polewał kolejne kieliszki.
– Któraś wpadła ci w oko? – Sebastian wskazał na dziewczyny.
– Sam nie wiem – odpowiedziałem cicho.
– One same się kleją. Nawet nie trzeba nic robić. Zobaczysz – Sebastian się zaśmiał. – Widzisz tamtą dupeczkę, tę czarną? Dzisiaj będzie moja.
Kompan od kieliszka wstał i chwiejnym krokiem poszedł w stronę dziewczyny. Siedziałem sam i rozglądałem się po pokoju. Miałem wrażenie, że wódka w ogóle na mnie nie działa. Czułem się trzeźwy.
– Kończy się już noc, ja mam to w dupie! – krzyczał Andrzej, biegając po salonie. – Jutro będzie kac, ale jebać to!
Musiałem jak najszybciej opuścić to pomieszczenie. Wziąłem butelkę wódki i poszedłem szukać Bogdana. Znalazłem go w jego pokoju. Pił z jakimś kolegą Marcina. Zdziwiłem się, kiedy usłyszałem, że prowadzą ożywioną dyskusję o sztuce. Polałem naszej trójce po kieliszku. Żałowałem, że zmarnowałem tyle czasu w tym salonie. Tutaj było moje miejsce. Rozmawialiśmy o kinie, literaturze i muzyce. Wymienialiśmy się rekomendacjami. Dyskusja przyjemnie płynęła. Bogdan odtwarzał muzykę z małego głośniczka. Spytał, czy chcę puścić coś swojego. Włączyłem „Hear My Train A Comin’” Jimiego Hendrixa.
– Widzę, że mamy podobny gust. To mi się podoba! – powiedział Bogdan.
Opróżniłem kieliszek. Poderwałem się energicznie z krzesła i zacząłem tańczyć. „Take me, take me. From this lonesome town” – śpiewał Hendrix, a ja zacząłem robić fikołki na podłodze.
Komentarze (2)
Co do fabuły - to podoba mi się, dobrze wybrzmiewa zderzenie idealizmu z realiami, które są jakie są.
Sam jak byłem nieco młodszy to przeżyłem coś podobnego co bohater historii, no ale nauczyło mnie to bardziej trzeźwego patrzenia na rzeczywistość - bo przecież rzeczywistość nie kłamie i nie oszukuje, sami to robimy, sami ją często zniekształcamy swoją naiwnością i oczekiwaniami wobec niej, których spełnienie nigdy przecież nie było gwarantowane.
Andrzej i Marek reprezentują dwie strony tej samej monety, Andrzej - prosty ale aktywny rodzaj męskości, a Marek już głębszy ale bardziej wycofany i niepewny siebie. Rozbawiło mnie to że znał on filozofów z cytatów ale nie czytał ich książek - to też nieco świadczy o jego podejściu do życia xp.
Myślę że idealny facet dla Wiktorii to byłby ktoś będący połączeniem obu tych mężczyzn.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania