Poród

urodziłam to małżeństwo w odwadze

strachu wspomnieniach przestrogach

język zastygał w trwodze w ustach kiedy inni przyciskali mocno do ściany niepewność jutra

wyciskali kolejne słowa z ust jak kwaśny sok z cytryny

 

czułam

na przekór pod prąd na złość

wiedziałam

twój zapach papierosów jak opium

mogłam się w nim tarzać godzinami w sztywnej pościeli

 

pierwszy krzyk

kiedy poległam na twoim ramieniu

I wbiłam zęby we wszystkie obawy

 

nareszcie jestem

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 2 godz. temu
    Dobre szczególnie zakończenie "poległam na twoim ramieniu I wbiłam zęby we wszystkie obawy".
  • Bernadetta12345
    Dzięki 😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania