Poród
urodziłam to małżeństwo w odwadze
strachu wspomnieniach przestrogach
język zastygał w trwodze w ustach kiedy inni przyciskali mocno do ściany niepewność jutra
wyciskali kolejne słowa z ust jak kwaśny sok z cytryny
czułam
na przekór pod prąd na złość
wiedziałam
twój zapach papierosów jak opium
mogłam się w nim tarzać godzinami w sztywnej pościeli
pierwszy krzyk
kiedy poległam na twoim ramieniu
I wbiłam zęby we wszystkie obawy
nareszcie jestem
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania