Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Porwana i Pokochana rozdział 1

Byłam w jakimś magicznym miejscu. Szłam leśną drogą na końcu, której stała czarna postać. Zaczęłam do niej iść, ale ona się oddalała była coraz dalej. Zaczęłam biec coraz szybciej, aż ją dogoniłam. Już miałam zobaczyć kto to, ale nagle wszystko zniknęło i usłyszałam tylko denerwujący dźwięk mojego budzika. Leniwie otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek, było pięć po ósmej, więc musiałam wstawać, bo na dziesiąta mam wykład z psychologii. Zaspa wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i doznałam szoku moje włosy, były w nie ładzie porozrzucane w różne strony uśmiechnęłam się na ten widok, bo przecież nie będę płakała nad moją fryzurą rano, nie należę do takich osób. Do wanny nalałam wody i dodałam olejku do kąpieli

o zapachu kokosa, bardzo lubię ten zapach. Powoli zaczęłam się rozbierać, gdy byłam już naga przejechałam palcem po bliźnie, która ciągnęła się od mojego pępka do lewej piersi nie, była już taka widoczna jak kiedyś, ale gdy na nią patrzę przypomina mi się tamten dzień, w którym straciłam osobę, którą kochałam, a mianowicie moją mamę. Wracałyśmy wtedy z zakupów jak zwykle w poniedziałki i wtedy wjechał w nas pijany kierowca. Mama przed śmiercią wyszeptała słowa, których nigdy nie zapomnę, a powiedziała po prostu „Kocham cię”. Po moim policzku po płynęła łza, którą starłam i powoli weszłam do wody, zanurzyłam się w niej i zaczęłam Myślec

o moim życiu. Po pół godziny wyszłam z wanny i zaczęłam szykować się na wykłady. Nie nakładam za dużo makijażu, bo później idę na siłownie, która jest niedaleko uczelni, wiec chodzę tam poćwiczyć, żeby się od stresować się i pomyśleć. Gotowa do wyjścia zeszłam na dół do kuchni, w której jak zwykle szykował się do pracy mój tata. Podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek a on obdarzył mnie swoim uśmiechem.

 

-Cześć słonko -Pozwiedzał z szerokim uśmiechem i oddał całusa w policzek. Od śmierci mamy nasze relacje stały się jeszcze lepsze.

 

-Jesteś głodna -Spojrzałam na zegarek na mojej ręce jest, za dwadzieścia dziesiąta.

-No niestety nie -Podeszłam do lodówki, z której wyciągnęłam dzbanek mrożonej herbaty i nalałam sobie do szklanki.

 

- No to chociaż weź kanapki, proszę -Tata jest, bardzo troskliwy doceniam to, ale czasami przesadza nie jestem, już dzieckiem.

 

-No dobrze. Wzięłam od niego kanapki -No to do zobaczenia wieczorem. Ubrałam letnią kurtkę i wyszłam z domu. Usłyszałam krzyk taty.

 

-Kocham cię skarbie! -Uśmiechnęłam się na te słowa

 

-Ja ciebie też tato! -Odkrzyknęłam i poszłam w stronę uczelni. Czułam się dziwnie, jak by ktoś mnie obserwowała, ale nie zwracałam na to uwagi, żeby się nie spóźnić. Szłam skrótami przez park, by trochę skrócić sobie drogę. Pod szkołą zobaczyłam moją najlepsza koleżankę Patrycję. Studiujemy razem psychologie. Jest ona niewysoką i szczupłą brunetkom. A jej charakter normalnie powala na kolana. Jest szalona, a jak zainteresuje ją jakiś chłopak to po prostu zamęcza mnie gadaniem ona potrafi tak bez przerwy, ale za to ją właśnie lubię mogę się jej zawsze wygadać a ona zawsze mnie wysłucha i pocieszy. Z nią nie można się nudzić.

 

-Hej! -Krzyknęła i podbiegła do mnie.

 

-Hej -Uśmiechnęłam się do niej i razem zaczęłyśmy iść w stronę budynku

 

-Ola ? -Spojrzała na mnie takim wzrokiem, jak by coś się stało.-Myślisz, że jestem głupia?. Spojrzałam na nią zaskoczona.

 

-Oczywiście, że tak nie myślę, co ty w ogóle wygadujesz, jesteś bardzo mądra, dlaczego myślisz inaczej ? Co się dzieje ?

 

-Znasz Patryka no więc ja -No tak znam tego Patryka koleguje się z Bartkiem to największe buraki w szkole. Myślą, że jak mają dużo kasy to, mogą każdym rządzić i go poniżać. Tak naprawdę to oni dla mnie są zwykłymi rozpieszczonymi dzieciakami –Się w nim zakochałam no i on - Rozpłakała się. Mocno ją do siebie przytuliłam.

 

-Zrobił ci coś? -Byłam przerażona, bo nie wiem, do czego on jest zdolny -Uspokój się i wszystko mi powiedz. Postanowiłam usiąść z nią na ławce.

-Bo ja mu powiedziałam, że się w nim zakochałam a on. Znowu zaczęła płakać -Powiedział, że jestem za głupia i nie ma u niego szans, a Bartek się z nim zgodził i zaczęli się, zemnie śmiać. No teraz to przesadzili, niech ich tylko spotkam, nie daruje im tego. Przytuliłam mocno Pati i zaczęłam ją uspokajać.

 

-Nie przejmuj się tymi palantami -Wyciągnęłam z torby chusteczki i podałam jej.-To on nie jest wart ciebie. Podniosłam się z ławki i podałam rękę zapłakanej Patrycji -Choć zaraz zaczną się zajęcia, nie możesz zawalać nauki z jego powodu -Chwyciła moją dłoń i też wstała.

 

-Masz racje nie, będę przez niego więcej płakać -Powiedziała stanowczo i otarła chusteczką twarz.-No to chodźmy. Poszłyśmy od razu na wykład, który się właśnie zaczynał.

 

Na wykładzie jak zwykle było bardzo ciekawie. Wyszłam z Sali bez Pati, bo ona musiała szykować się na samolot do Hiszpanii w końcu zaczynają się wakacje. Ja postanowiłam nie wyjeżdżać w tym roku. Na korytarzu zobaczyłam Bartka. Jest wysokim wysportowanym szatynem o czarnych oczach, każda dziewczyna na niego leci oprócz mnie. Jak zwykle obrażającego jakiegoś ucznia. Podeszłam do niego i dałam mu w twarz. Spojrzał na mnie zaskoczony, chyba nie wiedział co powiedzieć.

 

-Za co to kurwa miało być?! -Nie ruszało mnie to co mówi.

 

-To za moją koleżankę palancie -Chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie -Zostaw mnie ty świrze! -Popchnął mnie na ścianę i oparł swoje ręce po obu stronach mojej głowy. Nachylił się do mojego ucha.

 

-Nadal myślisz, że jestem świrem a, tak przy okazji to Patryk olał twoją koleżankę nie ja, więc nie rozumiem, dlaczego ja dostałem? -Spojrzał na mnie tymi swoimi czarnymi oczyma.

-Wyśmialiście ją ty i ten twój kolego on też dostanie w twarz.

 

-Lubię takie jak ty -Uwolniłam się i szybko poszłam w stronę wyjścia. Wyszłam z uczelni i od razu skierowałam się w stronę domu oczywiście. Szłam parkiem i patrzyłam jak małe dzieci, bawią się przy fontannie, ale znów mam takie dziwne przeczucie, że ktoś mnie obserwuje. Obwiniłam za to moją wyobraźnię i poszłam dalej. Pod domem usłyszałam dźwięk mojego telefonu, wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam, kto dzwoni, zobaczyłam na wyświetlaczu zdjęcie taty, więc odebrałam.

 

-Cześć tato, o co chodzi? -Zapytałam zdziwiona, bo tata nie dzwoni nigdy o tej porze.

 

-Dzwonie, żeby ci powiedzieć, że wrócę dopiero za tydzień, bo mam bardzo ważne spotkanie i muszę wyjechać nie dzwoń do mnie, bo tam w ogóle nie ma zasięgu i nie odbiorę -ie zdziwiło mnie to, bo tata często wyjeżdża na spotkania.

 

-Dobrze -Nie mogę mu tego zabraniać.

 

-Kocham cię słonko, ale muszę kończyć.

 

-Też cię kocham pa -Rozłączył się.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Afraid13 11.10.2016
    ... zauważyłam kilka błędów. Np.
    "nie, była już taka widoczna jak kiedyś" - chyba przecinek powinien stać przed nie bądź w ogóle nie powinno go tu być.
    "jak by ktoś mnie obserwowała" - obserwował. Opowiadanie zdaje się być ciekawe i bardzo wciągnęła mnie tematyka, lecz sam styl pisania niezbyt. Stawiam 4 i czekam na kolejną część. ^^
  • Rivet 11.10.2016
    Bardzo ciekawe opowiadanie styl troche nie mój ale zostawiam 5.
  • x 11.10.2016
    Błędy przy zapisie dialogów, błędy interpunkcyjne i ortograficzne. Źle zbudowane zdania i błędy logiczne W fabule. Czy tak rozmawiają i zachowują się dzisiejsi studenci? Opowiadanie mało realistyczne - nudne.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania