Postać
Stanąłem przed starym i opuszczonym blokiem mieszkalnym. Wokoło stały nowiusieńkie wieżowce, przy których już teraz był on stertą gruzu. Zaciekawiło mnie, jak wygląda w środku. Podszedłem do starych oszklonych drzwi i nagle zobaczyłem przez nie jakąś postać. Była rozmazana, a kiedy chciałem przyjrzeć się bliżej, szybko pobiegła na górę. Wszedłem do środka i szybko pobiegłem za nią. Schody były w opłakanym stanie, jakby ktoś porozbijał je młotkiem. W pewnych miejscach miały nawet dziury. Ostrożnie więc wchodziłem coraz wyżej. Z zewnątrz budynek wyglądał na czteropiętrowy, a ja miałem wrażenie, jakbym był na trzydziestym piętrze. Zacząłem szukać postaci, którą widziałem wcześniej. Otwierałem każde mieszkanie, które mogłem, choć większość była otwartych. W końcu w jednym z mieszkań usłyszałem dziwne jęki. Wszedłem dalej i zobaczyłem w ciemnościach mieniące się dwa punkciki jakby oczy. Poruszały się na wszystkie strony, po czym zniknęły na moment, by po chwili znowu pojawić się, lecz tym razem jaśniejsze. Powoli zaczynałem się bać. Szybkim krokiem podążyłem do wyjścia, kiedy w mgnieniu oka zatrzymała mnie ta sama rozmazana postać, której szukałem. Zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Myślałem, że bębenki w uszach zaraz mi porozsadza. Upadłem na podłogę. Wtedy tajemnicza zjawa zniknęła. Wstałem jak najszybciej i biegiem ruszyłem po schodach w dół. Nie patrzyłem nawet czy ona mnie goni, czy nie. W głowie miałem tylko jedną myśl jak najszybciej stamtąd uciec. Już prawie wybiegłem z bloku, kiedy zjawa znów zastawiła mi drogę, a jej wrzask odrzucił mnie jak lalkę. Pobijany ledwo wstałem i zacząłem, kuśtykając podążać ku wyjściu. Wtedy poczułem, jak cały budynek zaczyna się walić. Do drzwi zostało mi ze cztery metry. Wiedziałem, że i tak nie dam rady. Nagle czas jakby zwolnił. Strop przestał się zawalać, a ja mogłem spokojnie wyjść ze strefy zagrożenia. Gdy tylko przekroczyłem próg, cały budynek w jednej chwili zmienił się w kupkę gruzu. Spojrzałem na nią i zobaczyłem znów tę tajemniczą postać. Spojrzała się na mnie i poszybowała w górę. Po kilku sekundach straciłem ją z oczu i zrozumiałem, że wreszcie była wolna.
Komentarze (5)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania