Postna wędrówka
Spękaną ścieżką iść bez ranka wilgoci,
Iść polem sparzonym już dawno umarłym.
Spragniony umrę raz, sen źródło odsłoni,
Tam ludzie zasnęli pod niebem jaskrawym.
Samotny leżę dziś przy tłumie ospałym,
Noc długo zamilknie, dzień zniknie pojmany.
Wieczorną chwilą lżej być skałą przykutym,
Chłód muśnie łagodnie czas pustką skazany.
Bezsilna spadnie dłoń jak topór wyroku,
Pył kroku krótkiego koi oczy wpatrzone.
Północy osąd tnie mgłą pełną chaosu,
Świt znowu wybawi rdzą rany solone.
Pamięci sidła klną ślad biegu historii,
Kość bitwę rozegra, los zmieni kierunek.
Kształtuje wygląd głód łąk czernią nicości,
Trwa obieg pokrętny plon postnych wędrówek.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania