Poświata
Siarczyste cienie gałęzi przymarzły do tafli jeziora. Obiekt śnieżny latarka nocy wyłapywał postać zza każdym drzewem, które hibernowało szkieletem. Skrzypienie, serpentyny pary z ust, drętwienie powagi w alejce z latarniami, nietoperz bieli.
Poświatą rumieniła się w pośpiechu doganiającego ją mrozu. Wyłowione migawki zahaczone na koronach jutro wywoła z ciemni dzień. Naświetlając to co odbiło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania