Poszarzałem
Słowa potrzebuję wypowiadać w ciszy,
Aureolą muzyki zapełniać pustkę.
Nie widzę, choć czuję inne wymiary,
Dotykam ich, choć nie znam kształtów
Poszarzały myśli błękitne, malachitowe
Ubrałem wiec płaszcz pozorów jak zbroję.
Umierały słowa – te wyuczone, te nowe,
A ja budziłem się w środku dnia, samotny.
Teraz stoję w drzwiach zawieszony,
Jak ptak – trofeum w ustrzelinie wolności,
Tropiony, zabity, na pokaz przyniesiony,
Wpatrzony w ten świat, który nie jest mój.
Wewnątrz – trociny, odór lat skażonych.
Patrzę w oczy psa, który wczoraj cierpiał.
Nie nienawidzi. Wciąż mnie zna.
Tylko ja odwracam wzrok.
Świat miniony zawirował,
Jak ranna mgła latem – zniknął.
Coś obudził, coś zapoczątkował.
Choć trwa w miejscu, przeminął.
Więc pomóż mi odpowiedzieć sobie:
Kim jestem dla siebie,
Skoro pokora przeplata się z upokorzeniem?
15/12/2024 Adam M
Komentarze (3)
jedynie 'ubierałem więc płaszcz' - ubierałem, to regionalizm, zakładałem bardziej
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania