Potęga strachu
Boje się zasypiać
Bo wtedy wszystkie demony odżywają
Czuję za uchem odór ich oddechu
Nie dają mi spokoju
Dręczą nieustannie koszmarami przeszłości
Chce zapomnieć, nie pamiętać o tym, co było
Wyzwolić się od tych wizji
Zamykam oczy i wspomnienia wracają
Widzę jak znęcasz się nade mną
Rzucasz obelgami, lżysz, pastwisz się nad ciałem
Które tak kochałeś
Kopałeś, biłeś, przypalałeś
Sprawiłeś, że przestałam żyć
Każdy szmer jest dla mnie alarmem
Do ucieczki
Głosy na klatce wzbudzają lęk
Zapukanie do drzwi to trauma
Dotyk jest agonią
Ciemność to istny obłęd
Obawiam się wszystkiego…
Nawet mój cień jest wrogiem…
Komentarze (7)
Leila u ciebie zawsze jeden i ten sam mroczny klimat;) ale lubię twoje wiersze.
Daję piątkę.
Ale pomimo mroczności podobają Ci się moje wiersze.
Leila podoba mi się ten klimat, katastrofizm.
Krzysztoff Lekka filozofia Schopenhauera się kłania.
Nie jestem pewna czy to jest wiersz, Odczytuję go bardziej jak prozę, ale podoba mi się końcówka.
Moje "wiersze" trudno zakwalifikować do tego właśnie gatunku. Ale pozwalam sobie na taką wolną interpretację, ponieważ jest nie tylko unikatowa czy kontrowersyjna, lecz zwyczajnie moja.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania