Potok

Noworoczne smutki zapijam szampanem

i siadając rozmyślam nad swoim stanem.

Po co mi twoje dary, ja ciągle licze udary.

Dla ciebie nadal skrzydeł mam trzy pary

mimo tego latać dalej nie potrafie.

jak kiedyś na lico natrafie,

to własnymi rękoma je zadrapie.

żeby niepoznawalne było nawet na umysłu mapie.

Bo ciebie kochać nie potrafie.

 

Siedze na swoim planie

czuje, że to już jest ostatnie wyzwanie

czuje, że to już ostatnie brudów pranie

a plan przesiąka tuszem mokrym jeszcze

wprawia mnie w zimowe dreszcze.

więcej słońca zachodów nie będzie.

Siedze i myśle nad swoim stanem, siedze na błędzie, to omylne narzędzie,

i jestem tego świadomy.

lecz gwiazdy na niebie wokół mojego wzroku nadal robią jak na lodzie slalomy.

A atomów w święta są pełne salony.

Więc siedze na swoim planie, i mam omylne żądanie.

Daj mi z góry znak który nie jest bury.

Czy kometę na niebie jestem znaleźć w stanie?

czy fajerwerki przestaną bić, by spełnić moje żądanie?

skrawek nieba czy pozwolą ujrzeć?

Bledne w obliczu zimna jakie na dworze pozostało.

I głuchy i ślepy od bicia wstaje z łóżka rano.

Miał być koniec podróży, a to dopiero początek jest burzy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Myślałem że koniec podróży będzie moim ostatnim wierszem, jednak w tym momencie tylko ten wylew na kartke daje mi spokój kiedy go potrzebuje

    "A siking ship, a sinking ship, a sinking" - Blacklit Canopy

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania