Potrzask

Okrągły stół, nad nim głowa zwisa

ciężka jak gałąź.

Uszy wypełniają pomyje.

Nadmiar wylewa się nosem - krztuszę się.

Głowa, ręce, wszystko takie ludzkie,

ale widzę w niej tylko dziką niedźwiedzicę.

Łamie gałęzie moje czy tego nie widzi?

Pod stołem skręcam sidła na tę bestię.

Ślepa od wściekłości.

Pułapka gotowa, czeka. 

Wpadnie?

Trzask!

Dom to ten, który mam.

Ulica - tam.

Na niej gorsze zwierzęta mieszkają.

Łatwo mnie zjedzą.

Przeminę jak dzień nic po mnie nie zostanie.

Muszę uwolnić matkę z pułapki.

Dalej żyje ale w potrzasku.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • najmniejsza 4 godz. temu
    Ojej
  • Dusza_boli godzinę temu
    Zabolało mnie to, że potrzask nie ma jednego więźnia. Duszne i surowe, a jednocześnie bardzo czułe pod warstwą gniewu. Mocny tekst.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania