Potwory i spółka
W zakamarkach mebli kuchennych mój chciwy dostojny pomnik stoi wzniesiony przez ciszę mych wrogów piekłu oddanym , świeżym rżyskiem pachnący w oddali hałasu twych najskrytszych koszmarów. Opodal drzew ze stali wśród faworków i chmar pasikonioków czy szarańczy? Nie mam w zwyczaju prosić kogokolwiek o cokolwiek. Chełpie się i szczekam bo psem jestem. Niemytym. Brudnym od własnych i obcych żygów. Smutne. Smutne to jest. i Tragiczne. kipie od zawstydzenia bo idę z pyskiem obsranym na defiladzie oświeconych biznesmenów w szykownych garniturach, a potem szczam do urn waszych przodków bo okazać pogardę temu gatunkowi Ludzików, czyli was mych bliźnich. Jest klawe. Ja to horror.
Masakra piłą mechaniczną. Tnę wasze ciała zardzewiałym brzeszczotem a potem się wstydzę tego że też jestem jak i wy potworem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania