POV: Wieszak na kurtki
Jestem waszym przystankiem dla ról.
Wieszasz na mnie kurtkę. Dzień idzie na haczyk.
Materiał łapie mój metal – jak bezpiecznik pod napięciem.
Z kieszeni wypada kartka, zgięta na trzy. Do wyjaśnienia.
Pachniesz dworem. Sól zdradza kark.
Śruba puszcza. Schodzę o milimetr niżej.
Na farbie zostaje rysa.
Rzucasz: przykręcę to.
Lekko, bo ktoś stoi w przedpokoju.
Dorzucasz jeszcze jedną. Szybciej. Byle nie rozmawiać.
Trzymam wszystko. I nic nie spada. Jeszcze.
Klucze na półce: kropka.
Komentarze (7)
...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania