Powidok

W zamierzeniu jest to tekst piosenki w opowiadaniu. Chciałbym, by wyszedł w miarę wiarygodnie jako napisany przez artystkę indie-folk-pop (do szuflady, jako autoterapia).

Będę bardzo wdzięczny za wszelką krytykę.

 

Powidok

 

Noc wzywa łuną. Otwieram okno i dym łapię w skrzydła

Bosa w ognisku zatracam się w tańcu, żar chrzęści pod stopą

Ciągle mi mało

 

Ze wschodu nagły blask mnie przyciąga. Czar nocy blednie

Choć wiem, że nie wolno, twarzy rozgrzanej odwracać nie chcę

Zawsze mi mało

 

Światło narasta, płonie mi w żyłach, uderza do głowy

Zmrużone oczy pieką zachwytem. Szarpnięcie i mrok!

Było mi mało

 

refren 1:

Z resztek oddechu wyciskam śpiew

Słowa jak kamień, kaleczą krtań

Wierzyłam w kłamstwo, czyste są łzy

A w lustrze ciągle przybywa plam

 

Popiół na plecach, w ustach zgrzyt ziemi. Skostniałe dłonie

W noc się owijam jak w czarny sweter. Przytulam jej żar

Jest zimna jak lód

 

Czas jest bezradny. Choć zrywam bandaż, w lot się nie wzniosę

Na strunach kolce, nikiel jak brzytwa, nylon we krwi

A to był mój dom!

 

Szklanka herbaty zamarza w dłoni. Szron w palce wrasta

Zamykam oczy – na tle szarości ślad twego ciepła

Powidok złoty, jak blizna lśni

 

refren 2:

Muszę wyśpiewać! Wykrzyczeć ból!

Słowem fałszywym rozedrzeć krtań

Wżera się we mnie „czystych” łez brud

Nie umiem zdrapać żadnej z tych plam

 

Patrzę bez sensu w milczącą ciemność. Wschodu nie będzie

Nie wiem, jak mogłam. Jednym spojrzeniem zniszczyłam blask

Zgasiłam słońce

Nie moje słońce!

 

Pod powiekami powidok słabnie. Zamieram cała

Choć wiem, że tak trzeba, że byłoby lżej, nie chcę by zniknął

Ostatni twój ślad

 

Nie otworzę już oczu

Nie, nie otworzę już oczu

Będę patrzeć na ostatni twój ślad

Nie otworzę już oczu

Nie otworzę…

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania