Powoli od troski
Wnoszę do domu nową roślinę.
Ma jeszcze sklepowe światło w liściach.
Ona patrzy, jakbym przyniósł coś wymagającego opieki.
Albo testu.
– Tu. Będzie miała lepiej.
Przestawia ją od razu.
Bliżej okna. Dalej od kaloryfera.
O dwa centymetry, potem o kolejne.
Dotyka ziemi palcem.
Marszczy brwi.
– Sucho.
Drugiego dnia jest mokro.
Trzeciego też.
Po tygodniu liście robią się miękkie.
Przestają trzymać pion.
Wyciera brzeg doniczki.
Stawia równo na podstawce.
W tym domu nic nie umiera nagle.
Tu się wszystko kończy powoli, od troski.
Komentarze (2)
Przelanie jest gorsze od przesuszenia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania