Powrót
idę przez mokre, jesienne ściernisko
gdzie wrony krzyczą starą prawdę:
„Zatęsknisz za rodzinną ziemią
i poczujesz, że tu stoi twój pałac okazały
z sufitem z chmur i podłogą z traw – kraa!”
wiatr szepce do ucha: „Wróciłeś"
moje ślady w piasku wciąż są świeże
jakbym zostawił je przed chwilą
wieczorem, gdy zmierzch przynosi ciszę
pojmuję, że nie ma większej podróży
niż ta, która kończy się u progu domu
ptaki już śpią, księżyc srebrzy mi włosy
jutro znów stanę w polu boso
by chłonąć naturę i wdychać jej zapach
rozłożę ramiona, uniosę głowę
i zawołam pełną piersią: „Jestem! To ja!”
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania