powrót
miasto dociska moje zmęczenie do twardego betonu
pasy
ciężarówka pies na smyczy rower
światła
nade mną chmury układają się niczym klawisze
starego fortepianu
płyną
przewracają się z boku na bok zmieniając kontury
czerwone
babcia z laską dziecko hulajnoga
chodniki przesiąknięte deszczowym nastrojem
silne i pewne kroki przechodniów
wbijają w nie resztki pewności siebie
zielone
zakręty tworzą mozaikę
labirynt bez wyjścia
gdzie nie dogonisz własnego oddechu
kiedy instynkt naciska na ambicje
jedziemy
i dwie przecznice za daleko
zgubiłam przeczucie
że ta droga nigdy się nie kończy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania