powrót

miasto dociska moje zmęczenie do twardego betonu

 

pasy

ciężarówka pies na smyczy rower

światła

 

nade mną chmury układają się niczym klawisze

starego fortepianu

płyną

przewracają się z boku na bok zmieniając kontury

 

czerwone

babcia z laską dziecko hulajnoga

 

chodniki przesiąknięte deszczowym nastrojem

silne i pewne kroki przechodniów

wbijają w nie resztki pewności siebie

 

zielone

 

zakręty tworzą mozaikę

labirynt bez wyjścia

gdzie nie dogonisz własnego oddechu

kiedy instynkt naciska na ambicje

 

jedziemy

 

i dwie przecznice za daleko

zgubiłam przeczucie

że ta droga nigdy się nie kończy

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania