Powrót
Ta sama ławka.Ten sam widok.
Miejsce nie wie, że umarłeś
trochę, po drodze.
Zapach - i już jesteś tam.
Lekki. Nieświadomy.
Przez ułamek sekundy
nie wiesz jeszcze tego, co wiesz.
Potem wracasz.
Spirala, nie linia.
To samo miejsce, ale wyżej
skąd widać więcej
i boli bardziej.
W kieszeni kamyk z morza.
Nosisz go nie po to żeby wrócić.
Żeby pamiętać, że byłeś
kimś, kto nie potrzebował pamiętać.
Może to wystarczy.
Może właśnie o to chodzi
w tej całej stracie.
Może.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania