Powrót

Ta sama ławka.Ten sam widok.

Miejsce nie wie, że umarłeś

trochę, po drodze.

 

Zapach - i już jesteś tam.

Lekki. Nieświadomy.

Przez ułamek sekundy

nie wiesz jeszcze tego, co wiesz.

 

Potem wracasz.

 

Spirala, nie linia.

To samo miejsce, ale wyżej

skąd widać więcej

i boli bardziej.

 

W kieszeni kamyk z morza.

Nosisz go nie po to żeby wrócić.

Żeby pamiętać, że byłeś

kimś, kto nie potrzebował pamiętać.

 

Może to wystarczy.

Może właśnie o to chodzi

w tej całej stracie.

 

Może.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania