Powrót - nawrót
Przyszła.
W czarnej sukni.
Spojrzała na mnie tak, jakby znała mnie od zawsze.
Jakby wracała do domu.
Uśmiechnęła się.
Znowu.
Nie tęskniłam.
A jednak stoi tu,
jakby miała prawo zostać.
Jej sukienka ciągnie się po podłodze,
szura o moje myśli.
Każdy jej krok
rozrywa coś,
co ledwo się zrosło.
Stawia swe kroki lekko.
Oddycha mi się ciężko.
Moje emocje to jej pokarm.
Może gdy przestanę czuć,
odejdzie.
Może moja depresja umrze
zamiast mnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania