Powrót - nawrót

Przyszła.

 

W czarnej sukni.

Spojrzała na mnie tak, jakby znała mnie od zawsze.

Jakby wracała do domu.

 

Uśmiechnęła się.

Znowu.

 

Nie tęskniłam.

A jednak stoi tu,

jakby miała prawo zostać.

 

Jej sukienka ciągnie się po podłodze,

szura o moje myśli.

Każdy jej krok

rozrywa coś,

co ledwo się zrosło.

 

Stawia swe kroki lekko.

Oddycha mi się ciężko.

 

Moje emocje to jej pokarm.

 

Może gdy przestanę czuć,

odejdzie.

Może moja depresja umrze

zamiast mnie.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania