powtórz za mną
jej nigdy nie było - a z nią cynamon nie istniał - ani wieloznaczność
żadna. istniała pustka - przewracając trzewia. i puste donice - znak,
że ziemia nie pachniała ptactwem.
człowiek kończy się na ustach - dalej jest płowe pole znaczone atomem
i muszkietami. tam zwierzęta wpadają w ludzkie ślady -
przewody pokarmowe ognisk strawią choćby i pergamin.
tam, czy tu - liczy się kreacja próżni - dodatnie podsumowanie jej istoty. ten
dźwięk sypany - gdy cukrem wypełniasz po brzegi kurtyzanę. kiedy poliżesz
obcą kobietę, ona wygnie się w pal. siedem razy stanie na palcach
dłuższej nogi - i zaszczeka - jej plac wolności wypełnią bażanty i tulipany.
po ciszę się przybywa do wysokiego zamku i składa z części pierwszych -
jak mechaniczną maszynę do szycia zdarzeń.
powtórz za mną - jej nie będzie nigdy. nie będzie gradobicia dziś, ani kiedyś -
wspólnego grobowca, ani jutro - pierwszej randki,
ni wczoraj - dnia następnego
Komentarze (5)
Znakomite. Zaiste, coś z niczego. Ja tu czytam to, czym sam żyję teraz, a to są rozkminy niemożliwe bez wspomagania. Pierwszy raz mam ochotę dodać ocenę, bo żadnej jeszcze nie ma.
Pozdrawiam ?
Nie wiem co jest, po prostu nie wiem. Zatracam jakieś poczucie rzeczywistości przy pisaniu jeśli chodzi o własne teksty. No, ale dziękuję za sprowadzenie na Ziemię. Pozdrawiam !
Wspaniale, że zatracasz, o to właśnie chodzi. Text jest niesamowity, cudownie, że Tobie to naturalnie przychodzi, bez wymóżdżania się.
Normalnie nie wybucham śmiechem o tej porze, ale zrobię wyjątek.
Zaszczycasz mię. Dziękuję ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania