Poza jednym ściemnieniem

Poza jednym ściemnieniem to co następowało mogłabym określić drugim ściemnieniem ale o jasnym zabarwieniu. Była więc to ciemność która zawierała w sobie rozjaśnione, świetliste drobinki, które jednak nie były punktowe a raczej płaszczyznowe. Jak gdyby ogromna powierzchnia nad podłożem kładła się transparentnym ukosem na nią samą. Tak pojawiała się pyłem i kurzem i miała postać i kształt dużego kwadratu. Lawirowała ponad podłogą, w bardzo bliskim jej następstwie. Te dwie płaszczyzny, ziemistą i przejrzystą dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Ta przejrzysta przechylała się na tą drugą i była w ciągłym ruchu. Zachodziła na nią i przykrywała, po czym wracała kilka centymetrów nad podłogę i robiła to od nowa. Jednak jej powrót był jak niezarejestrowany. Jakby nigdy nie wracała a wciąż tylko poruszała się w kierunku czarnej ziemi.

 

Światło gdzieś przenikało jak przyciśnięte czarną zasłoną. Napierało na nią jak gdyby było wiatrem i wiało jak w żagle. Nieznacznie na samych krańcach świeciło jasno. Świeciło światłem właściwym, a nie odbitym czy przepuszczonym. Promienie wychylały się i szukały przejść których było mało albo nie było ich wcale. Widziałam jak te z pasm które zdołałyby się przebić poruszają się, w prawo w lewo, w górę w dół. Tak źródło światła miało swojego pana. To światło mocno opierało się o materiał, wybałuszało go jak tylko mogło. Naprężony do granic wciąż nie poddawał się i zasłaniał wszystko co mógł. Te promienie świetlne były niczym, były tak cienkie, wąskie, tak mizerne, jakby wstydziły się lub nie mogły najzwyczajniej się przebić mocniej. Choć ich siła naporu była wielka i tylko to stanowiło o ich prawdziwej sile.

 

Coś krzyczało cichą mową. Był to moment po ataku świadomości. Jasny ogląd świata samoistnie się zamyka. Nieidealny ścieg na bluzce, spodniach powoduje ciągłe wyszukiwanie i spoglądanie na nowo, od nowa i wciąż. Lakier na paznokciach przyjmuje niewłaściwe krycie i moja potrzeba sprawdzania go, przeglądania, zerkania jest przeogromna. Poduszka o niesymetrycznych rogach sprawia zwyczajne zmieszanie a jej oglądanie przewraca mi w głowie wszystko na przekór. Jestem więzieniem w własnym ciele. Więźniem umysłu który nie nadąża i nie radzi sobie z przeładowaniem informacji. Po prostu kapituluje, wywiesza biała flagę nie wiedząc jak gdyby, że ja go potrzebuję.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • andrew24 7 godz. temu

    ...
    a obok
    obok jest
    niewidoczna ścieżka
    wystarczy się skupić
    mieć trochę odwagi
    i hop
    jesteśmy w krainie ...
    może dowolnie ją tworzyć
    ...
    Pozdrawiam serdecznie
    miłego dnia

  • siena 2 godz. temu

    Dowolność i wielość twórcza. Dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania