Pożegnanie
Jedzie Viktor Orbán na gumowych kółkach,
za nim całe Fidesz w luksusowych spółkach.
Viktor się uśmiecha, choć grunt mu się pali,
bo właśnie go Węgrzy od władzy pognali.
Wybory przegrane, pusta kasa w banku,
nie pomoże teraz i setka bratanków.
Zapakował gulasz, stadiony zostawił,
bo się w demokrację już dosyć wybawił.
Pędzi limuzyna, mija Budapeszt w locie,
by skończyć tę jazdę w moskiewskim błocie.
Ucieka do Rosji, gdzie Władimir czeka,
taki los spotyka wielkiego stratega!
Komentarze (3)
Znasz ,węgrów choćby tych na emigracji?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania