Pożegnanie z kotem
To, co było kotem,
jest teraz tylko
kwestią futra i temperatury.
Żadna z siedmiu dusz
nie zgłasza pretensji
do dalszego ciągu.
Pazury,
stworzone do wielkich polowań na muchy,
odpoczywają od grawitacji.
Ogon —
ten precyzyjny przyrząd do wyrażania ironii —
wybrał bezruch.
To nie jest odejście w światło.
Raczej ciche
wycofanie się z obecności.
Zostaje puste miejsce pod słońcem
i to dziwne poczucie,
że w ciszy
brakuje właśnie
tego jednego mruczenia.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania