Późny rachunek
nie mam już siły kochać ludzi
a mimo to codziennie
czekam aż któryś
z nich powie coś
czego nie słyszałem
w tych wszystkich barach,
łóżkach, kolejkach
i smutnych, bladoniebieskich poniedziałkach.
wczoraj zgasła żarówka
nad moim biurkiem,
i zamiast ją wymienić
pisałem w ciemności.
było jakoś bardziej prawdziwie.
kiedy nie widzisz słów
łatwiej ci wierzyć, że są dobre.
mój sąsiad znów gra jazz
przez cienką ścianę.
te dźwięki są jak kobieta,
która cię zostawiła,
ale zostawiła też w szufladzie
swoje rajstopy —
niepotrzebne,
a jednak nie możesz ich wyrzucić.
mam 27 lat
i raz w tygodniu
ktoś pyta:
„czy jeszcze piszesz?”
jakby to była choroba,
która kiedyś może przejść.
kiedyś chciałem być sławny.
teraz chciałbym tylko
żeby pieprzona pralka
przestała przeciekać,
a listonosz nie wrzucał mi
rachunków z napisem
„OSTATNIE OSTRZEŻENIE”.
świat to nie miejsce
dla ludzi z cienką skórą.
ale też nie dla tych z grubą.
świat to miejsce
dla tych, którzy potrafią
zjeść samotność
na zimno,
bez przypraw.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania