Poprzednie części: Pożyczone od Grawitacji 2 dychy. Słów
Pożyczone od Grawitacji 2 dychy. Słów. Zapraszam!
Generatorem dwudziestu przypadkowych słów. Rzucamy wyzwanie małym i dużym formom!
Trzecia pula dwudziestki została rozsypana następująco:
atakować
nurkować
fotografować
kupować
obiad
kochać
odjeżdżać
niszczyć
łączyć
szpital
polarny
zły
pilot
wypoczęty
szkocki
arabski
malować
słono
pieniądze
wilgotny
Zapraszamy do dowolnej konfiguracji ze słowem.
Pisxemy do wyczerpania zasobów weny! ;)
Komentarze (2)
(Zielone oko odbiornika jarzy się tajemniczym bliskiem, płyta delikatnie szumi, a podkomisarz Feliks nachyla się bliżej mikrofonu...)
Zapiszcie to sobie, Słuchacze. Nocne intrygi rzadko mają logiczny początek, ale ta zaczęła się dokładnie wtedy, gdy pewien ekscentryczny szkocki kolekcjoner staroci postanowił zainwestować ciężkie pieniądze w niezwykłą mapę.
Wszystko rozegrało się w nienaturalnie wilgotny wieczór, kiedy nad miastem wisiał ciężki, zły opar. Nasz bohater, zawodowy pilot o imieniu Artur, właśnie wracał z dalekiej misji. Był niesamowicie wypoczęty, co w tej branży graniczyło z cudem, chociaż czuł w kościach, że zaraz zacznie się dziać coś niedobrego.
Jego zadaniem było fotografować tajemnicze dokumenty przemycane przez pewną siatkę szpiegowską. Trop prowadził prosto w okolice, gdzie mieścił się stary, opuszczony szpital na obrzeżach miasta. Miejsce to potrafiło niszczyć nawet najsilniejsze nerwy – mury obrosłe bluszczem wyglądały, jakby chciały atakować każdego, kto odważy się przekroczyć ich próg.
Artur nie zamierzał jednak uciekać. Postanowił kupować czas dla swoich mocodawców, lawirując między wrogimi agentami. W pewnym momencie zauważył, jak w cieniu zaułka przemyka zamaskowany człowiek, próbujący nurkować w stercie starych skrzyń, by ukryć skradziony artefakt.
Sprawa stawała się coraz bardziej skomplikowana. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, całą tę układankę zaczęła łączyć jedna, kluczowa postać – tajemnicza dama w woalu, która uwielbiała malować pejzaże inspirowane klimatem, jakim odznaczał się pejzaż polarny. Podobno w jej kieszeni znaleziono rachunek wystawiony dość słono, podpisany przez kogoś posługującego się dialektem przypominającym starożytny język arabski.
– Kiedy więc patrzę na to wszystko, Słuchacze – mówi podkomisarz Feliks, stawiając na biurku kubek zimnej kawy – widzę, że niektórzy potrafią bez pamięci kochać niebezpieczeństwo. A tymczasem pociąg z naszym głównym podejrzanym ma właśnie odjeżdżać z peronu trzeciego.
A wy? Zjedliście już swój spóźniony obiad, czy też wolicie karmić się dreszczykiem emocji? Zostawiamy Was z tym pytaniem i cichym szumem Radia Zielone Oko... (Dźwięk wygaszanego mikrofonu i trzask patefonu)
Hobbit Co to za komentarz?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania