p.Piotr

R-reporter

P-Piotr

p.Piotr

 

R. Dzień dobry Panie Piotrze.

P. Witam Panią.

Nazywam się Magda Piórko. Jestem reporterką w miesięczniku „Piramida”. Natknęłam się na Pana zdolności przypadkiem. Przeglądając „you tuba”obejrzałam kilka filmików, w których omawia Pan przeszłość i właściciela przedmiotu trzymanego w swoich rękach. Czy możemy porozmawiać kilka chwil?

I czy mogę nagrywać?

Porozmawiajmy. Nagrywać też można.

Jak to jest, co Pan czuje?

Jeśli pani pozwoli mówmy sobie po imieniu.

Dobrze

A więc tak. Ta moja udręka nęka mnie już od trzydziestu sześciu lat. W tamtym czasie miałem wypadek nad stawem, była to zima bardzo mroźna. Wpadłem do lodowatej wody. Pod lodem byłem dwadzieścia pięć minut. Wieczność.

Dwadzieścia pięć minut i wyszedłeś z tego bez szwanku?

No raczej coś mi stało. Widzę to czego inni nie widzą. Nawet jak trzymam w ręce stare rodzinne zdjęcie, doświadczam tego co fotograf robiący to zdjęcie. Wiem o nim wszystko. Tyle ludzi znam z przeszłości, których nigdy nie widziałem nie znałem. To dla mnie przeżycie po którym nie mogę się pozbierać.

Mam kilka starych przedmiotów z mojego domu. Opowiedz mi coś o nich.

No ok!Pokaż mi te fanty.

Proszę bardzo. To jest porcelanowa laleczka mojej praprababci.

Poproszę. Twoja matka Twojej babci miała na imię Genowefa. Miała siedem lat gdy ją dostała od swojego ojca.Ten ją nabył W Austrii od kupca. Bardzo kochała tą laleczkę porcelanową bo przypominała jej o ojcu. Jej ojciec zginął w jakiejś zawierusze.

Dalej nie muszę chyba więcej mówić?

Wystarczy to wszystko prawda. Chowam wszystkie moje fanty. Nie chce już ich pokazywać.

Która rzecz najbardziej w Tobie zachowała się w pamięci?

Była taka jedna rzecz. W sumie nie była to rzecz, którą można wziąć do ręki. Był to napis wyryty w baraku w Niemieckim Obozie Zagłady w Oświęcimiu.

Co było napisane?

„Kocham Was moje dzieci.Wasza mama Anna z Goleniowa”.

Ta wyryta deklaracja przeszyła moje oczy nie mówiąc o sercu. Mimowolnie potarłem palcami po słowach kobiety i stało się.

Ujrzałem kobietę z dziećmi. Ona i jej dwie córki Marysia i Wiktoria, pędzili ich esesmani w stronę stacji kolejowej. Za nimi szli sąsiedzi i wiele innych ludzi. Te dziewczynki straszliwie płakali, był to październik więc zimno. Zagnali ich do wagonów, ta matczyna nawet na chwilę nie puściła swoich dzieci. Jechali tak kilka dni i nocy. Nikt nie wiedział gdzie jadą i poco. Razem z nimi jechał były kolejarz,niestety znał trasę. Nikomu nic nie powiedział. Straszny ścisk w tym wagonie był. Po czterech dniach dotarli na stację widną jak za dnia. Niemców z psami było mnóstwo na tym dworcu. Wyrzucili tych biednych ludzi na rampę jak bydło. A kobieta trzymała swe jedyne skarby przy sobie. Lecz nie na długo. Przy selekcji ich rozdzielili. Już na zawsze. Bo już nigdy ich nie zobaczyła, ani dziewczynki matki. Tak płakali,łkali-mamusiu,mamusiu!!! Matka tylko matczynym głosem „Nie bójcie się moje skarby,to niedługo się skończy.” Matka została zagazowana. Zdążyła wyryć ten napis dzień przed śmiercią. Z tego co wiem Wiktoria przeżyła obóz ,była w tym baraku potarła palcami napis swojej matki.Tak jak ja.

Zakończymy na tym dobrze?

Tak muszę ochłonąć,gdzie ta moja chusteczka?!

Widzisz,a co by było gdybym to ja torów palcami dotknął.?

To nie dar to przekleństwo, które spłynęło na mnie nie wiadomo po co?

Staram się chodzić w rękawiczkach. Wtedy nic nie czuje.

Dziękuję więc i do zobaczenia.

I ja dziękuję. A wiesz że lżej mi na duszy jak o tym opowiadam.Może tu jest lekarstwo.?

Jakby co tu moja wizytówka i e-mail.Proszę wysyłać swoje zapiski,a ja będę je publikować.

Dzięki

 

„Piramida” Magda Piórko

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Aisak 31.01.2018
    Przeczytałam.
    Historia niezwykła, wątek z obozu smutny, ale takich wątków są tysiące.
    Autor musi zwrócić uwagę, żeby po kropce była spacja, czyli ciut przestrzeni.
    I albo pytajnik albo kropką .? ---tak nie może być.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania