p.Piotr i pusty kuferek
p.Piotr i pusty kuferek
Późnym wieczorem zadzwonił dzwonek do drzwi. Roztworzyłem i na wycieraczce stał kuferek cały wyłożony chyba jedwabiem od środka,o co chodzi? Za chwileczkę pojawia się kobieta właścicielka kuferka i się w pcha do mnie do domu. Wpuściłem Ją oczywiście niech wejdzie.
Nadawała jak stare radio radzieckie nawet śliny nie przełykała, nie mówiąc już o mruganiu oczyma. Dziwnie była ubrana. Wysłuchałem ją do końca. Dalej nie wiedziałem po co przyniosła ten kuferek? I o co jej chodzi? A ona do mnie „słyszałam że Pan patrzy w przeszłość przedmiotów, to przyszłam do Pana” No dobrze proszę Pani do sedna sprawy. „Wstałam rano a kuferek pusty” To okradziono Panią inaczej mówiąc. Postawiłem kuferek na moim nazwijmy to „stole operacyjnym”i zacząłem go dotykać palcami.
Pierwsza, druga sekunda i widzę jak sporo ludzi go roztwiera. Coś wyciąga i wkłada jakieś zawiniątko. Na chwilę przerwałem swój trans, chciałem powiedzieć tej kobiecie że strasznie dużo ludzi ekstrawaganckich się przewija w ciągu dnia. A ona: Jestem Madam Bifon. Mamy takie kółko francuskie stąd ci ludzie. Rozumie Pan? Zrozumiałem skąd taki wygląd tej Pani.
Wróciłem ponownie do mojego transu. Ten kuferek w ogóle się nie zamykał. Zawsze obok leżały jakieś szklane rurki lekko wilgotne i zapałki. O co chodzi? Znów przerwałem trans i pytanie do francuski.
Po co to wszystko?
A ona. A bo to nasz taki wesoły kuferek proszę Pana i jest pusty. Chcę wiedzieć gdzie jest zawartość?
No dobrze działamy. Wsadziłem rękę całą do środka. Mozaikę ludzi widzę, turków, chińczyków,polaków chyba cała paleta kolorów. To chyba dostawcy kuferka albo zielska. Mam ostatnią osobę, która roztworzyła wieko durnej skrzyneczki. Ona sama ostatek nabiła w szklaną rureczkę i podpaliła. I tak do rana. Dopiero rano wgramoliła się na swoje łóżko. Koniec transu mojego na dzisiaj.
Musi Pani zapasy zrobić do kuferka. Wy tam palicie notorycznie,codziennie „zielsko” i wielkie ilości tego. Ostatni raz to pani nabiła swoją fifkę i spaliła się tak że zapomniała o wszystkim i o pustym kuferku.
Madam Bifon pod tapetą na twarzy, czerwona się zrobiła jak ta wyściółka w pieprzonym kuferku.
Dziękuję Pani za wizytę i nie do zobaczenia. Na koniec zapomniała kuferka Madam z Francji. Wracała się oczywiście.
To jeden ze śmiesznych epizodów z mojego życia dziwnego i dziwnych klientów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania