Pracownik Fabryki Inspiracji, Snów i Wizji
"Pracownik Fabryki Inspiracji, Snów i Wizji"
gatunek: sny/fantastyka/przygoda
Lata 2018-2019.
Dwudziestoośmioletni pracownik Fabryki Inspiracji, Snów i Wizji mieszkał w Mieście Na Pograniczu Planety Muszli Wiosenno-Euforycznego Ślimaka i Wszechświata Niekończących Się Inspiracji. Jednego poranka przyszedł do zakładu jak zazwyczaj. Najpierw, wraz z pięćdziesięcioma kilkoma innymi spośród pracujących tutaj osób, wziął udział w szkoleniu dotyczącym tworzenia światów, wszechświatów i epickich historii. Podczas przerwy, poszedł do szatni, do której przez okna wpadało legendarne, żółto-pomarańczowe światło nostalgio-inspiracji. Otworzył plecak, który w pewnym momencie zaczął wydawać się mu dziwnie ciężki.
Zajrzał do środka, a wtedy znalazł kilka zbędnych niewielkich przedmiotów które w domu, przed wyjściem, włożył i zabrał ze sobą najprawdopodobniej przez pomyłkę, w wyniku roztargnienia. A wśród tych rzeczy znajdowały się między innymi puszka po przekąsce, butelka po oranżadzie oraz pudełko po słodyczach. Najważniejsze, że miał zeszyty i przybory do tworzenia snów oraz wizji. Po przerwie, razem ze wszystkimi pozostałymi pracującymi tutaj osobami, wrócił do hali projektancko-produkcyjnej.
Kiedy czas pracy skończył się, to z jednym ze swoich kolegów-rówieśników wrócił pod swój dom, w którym zostawił plecak, a wtedy obaj poszli zrelaksować się na rozległe, kwitnące łąki na dalekich przedmieściach. Na miejscu spotkali trzech kolejnych kolegów i pięć koleżanek. Wszyscy mieli po dwadzieścia pięć do trzydziestu jeden lat. Spotkanie bardzo szybko przeistoczyło się w degustację przekąsek oraz oranżad, a także w całonocną zabawę taneczną, pełną przebojów muzycznych z lat 2004-2013. Nad ranem, grupka dobrych znajomych zaszła na pogranicze przedmieść i centrum, po czym rozeszła się do swoich nastrojowych, klimatycznych domów, otoczonych fantazyjnymi ogrodami, pełnymi różnych atrakcji, takich jak boiska i hamaki.
W środku następnego dnia, mężczyzna przeszedł przez krainę rozległych, bardzo słonecznych i nieco wietrznych sadów oraz ogrodów. Po południu spotkał kolegę, u którego w domu wkrótce odbyła się kolejna impreza. Ta także trwała przez całą noc. I również na niej były dokładnie te same osoby, co na poprzedniej.
Koniec.
Komentarze (4)
Najważniejsze, że nie zapomniał plecaka, skoro był tam potrzebny sprzęt do pracy, po której sielsko i anielsko,
było🤯🥳🪇😆✨
Dziękuję i pozdrawiam ✨🥳🪇
No nie, nie I jeszcze raz nie!
Chyba, że to jest koniec tego odcinka...
Fabryka kojarzy mi się z większym asortymentem produkcyjnym , nawet z całym zakładem utylizacyjnym - przy nim wybudowanym.
A gdzie wesoło brzęczące puszki w wirolocie - ich śpiew przy zgniataniu, sprężynki, które zaplatają/prostują swoje francuskie loki, dzikie anglezy, którym poddają się wszyscy uczestnicy itd itp...🤣🤣🤣
Dziękuję i pozdrawiam ✨🥳🪇
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania