Pragnienie
Nad rzeką stałam milczał cały świat,
a nurt zabierał imiona dawnych ran.
Spytałam niebo, czemu miłość umie
tak pięknie płonąć i tak boleć w tłumie.
Jaką karmę niosę przez to ziemskie śnienie,
ile jeszcze burz przede mną i milczenie?
Chcę kiedyś obudzić się lekka jak świt,
nad górami wzlecieć, zostawić ten krzyk.
Tańczyć w deszczu słońca, w złotych kroplach dnia,
niech wiatr moje sekrety po dolinach gna.
Niech serce już nie będzie klatką pełną strat,
tylko drogą, którą prowadzi mnie świat.
A jeśli miłość wróci niech będzie jak rzeka
dzika, prawdziwa, wieczna…
i niech już nie ucieka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania