Hałas fabryki topi mnie i nieustannie w pyle się ksztuszę. Aż zapominam jak się nazywam. Nie mogę się skupić w tym młynie. Nie chcę już nic tylko się od tego uwolnić, bezskutecznie szukam wytchnienia. Co dzień umieram i się rodzę. Szukam diabła na rozdrożach by sprzedać swą duszę za odrobinę spokoju.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania