Prawo jazdy - krótka historyjka z życia
Był to początek kursu na prawo jazdy i siedziałem na miejscu pasażera, a za kierownicą siedział inny kursant. Przestraszony mówił, że więcej niż 30 nie pojedzie, bo nas pozabija. Instruktor obok niego dodawał mu otuchy.
Chłopak powoli zaczął się rozpędzać. Instruktor zadał mu pytanie:
- Akceptujesz taką prędkość?
- Tak — odpowiedział śmiało chłopak.
- No to trójka.
Chłopak zmienił bieg i depnął gaz, na co instruktor po chwili.
- Teraz czwóreczka.
Kursant coraz bardziej zadowolony z siebie wrzuca wyższy bieg, zwiększa prędkość. Instruktor widząc, że auto coraz bardziej się rozpędza, entuzjastycznym tonem:
- I piąteczka.
Na co, dumny z siebie chłopak, wystawił dłoń, żeby przybić z instruktorem piątkę. Ja z tyłu powstrzymywałem wybuch śmiechu. Instruktor na szczęście zachował się bardzo profesjonalnie, odwzajemnił gest, przybił piątkę, po czym dodał:
- A teraz piąty bieg.
Komentarze (7)
.... i piąteczka
popraw tylko na *kierownicą ;)
Hah :) Ja wolę nie siadać za kierownicą bo znając życie, wszystko zepsuje - nie wiem jak... ale zepsuje! (auto rozpadnie się na wszystkie części itp...+kiedyś wjechałam małym motorem w płot, tata go naprawił ,a kiedy nim jechałam to znowu się zepsuł) xD
Biedak z tego kursanta XD
5/5
Jak pięteczka to piąteczka :)
*piąteczka
Jak się cieszę, że nigdy nie znajdę się w podobnej sytuacji. :D
Amy koleżanko! Brakowało mi Cię!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania